Sieć biurowa (IT)
- Priorytet: poufność danych
- Sprzęt wymieniany co 3–5 lat
- Łatki instalowane na bieżąco
- Restart stacji to drobna niedogodność
- Skanowanie podatności jest rutyną
- Protokoły projektowane z myślą o uwierzytelnianiu
W sieci biurowej najgorsze, co może się stać, to utrata danych. W sieci sterowania — zatrzymanie produkcji, uszkodzenie instalacji albo zagrożenie dla ludzi. To są dwa różne światy i dwa różne podejścia do bezpieczeństwa.
Dlatego audyt sieci przemysłowej nie polega na przeniesieniu narzędzi z IT o piętro niżej. Zaczynamy od dokumentacji, konfiguracji i pasywnego nasłuchu ruchu — bez wysyłania czegokolwiek do urządzeń sterujących. Wszystko, co mogłoby dotknąć procesu, uzgadniamy z utrzymaniem ruchu i wykonujemy w zaplanowanym oknie serwisowym.
To rodzina norm opisujących bezpieczeństwo systemów automatyki. Jej największa zaleta jest praktyczna: zamiast jednego wymagania dla całego zakładu, instalację dzieli się na strefy i kanały komunikacyjne, a poziom zabezpieczeń dobiera osobno dla każdej z nich. Można zacząć od najbardziej krytycznego fragmentu, zamiast czekać na budżet obejmujący wszystko naraz.
Co właściwie pracuje w sieci produkcyjnej: sterowniki, stacje operatorskie, przemienniki, bramki, urządzenia dostawców, zapomniane modemy serwisowe. W większości zakładów ta lista nie istnieje albo jest nieaktualna, a bez niej nie da się niczego sensownie zabezpieczyć.
Podział na strefy i kanały, ocena stref zdemilitaryzowanych między IT a OT, weryfikacja reguł na zaporach i tego, czy faktyczny ruch odpowiada temu, co jest na schemacie. Rozjazd między dokumentacją a rzeczywistością to reguła, nie wyjątek.
Jak z laptopa w dziale handlowym dojść do sterownika na linii. Zwykle prowadzi tam kilka dróg, o których nikt nie pamięta: wspólne konto serwisowe, stacja inżynierska z dwiema kartami sieciowymi, zdalny dostęp dostawcy włączony „na czas rozruchu" cztery lata temu.
Weryfikacja, czy to, co zaprojektował i dostarczył integrator, odpowiada normom i wymaganiom umowy. Jako strona niezależna nie sprzedajemy systemu, który mielibyśmy oceniać — i to jest istotna różnica wobec oceny wystawionej przez samego dostawcę.
Dwa dokumenty zamiast jednego: techniczny dla utrzymania ruchu i automatyków, oraz krótki dla zarządu — w języku ryzyka, kosztu i terminu. Ustalenia uszeregowane według ryzyka, z podziałem na to, co da się zrobić od ręki, i to, co wymaga postoju lub nakładów.
Systemy, z którymi pracujemy na co dzień: BPCS, DCS, SIS, PLC i SCADA. Doświadczenie pochodzi z projektowania, integracji i zabezpieczania tych systemów — nie z kursu, tylko z lat spędzonych przy instalacjach, w tym w globalnych koncernach. Kompetencje potwierdzone certyfikacją: audytor wiodący ISO/IEC 27001:2022 oraz ISA/IEC 62443.
Pierwsza rozmowa nic nie kosztuje i zwykle wystarczy, żeby ustalić, czy problem jest pilny, czy da się go rozłożyć na etapy. Jeśli stwierdzimy, że audyt nie jest Wam teraz potrzebny — powiemy to wprost.
Umów rozmowę